piątek, 3 kwietnia 2015

#2 - Znajomość

                                                                 *****************
   Wzięłam głęboki oddech i zadałam pytanie.
- Pan chyba pomylił numery!
-To ty nie jesteś Aneta
- Nieee!
-Do widzenia
 Rozłączyłam się. Nie miałam co robić. A zapomiałam, że mnie mama wołała na kolacje. Pędem ruszyłam do kuchni, byłam tam w 5 sekund
- Jastem już
- Co tak długo cie nie było?
- Musiałam coś załatwić
- Dobra siadaj
Na kolacje były kanapki z dżemem. Uwielbiałam dżem. Odrazu po kolacji poszłam  na górę,
upadłam na łóżko niczym piórko. Patrzyłam się w sufit, wyrwał mnie dzwonek telefonu. Znowu jakiś nieznajomy numer ? No nie. Po namyśleniu się odebrałam. Usłyszałam dziecinny głos.
- Halo Majka ?
- Tak a kto pyta ?
-To ja Jaś spotkaliśmy się w galerii
- Aaaa pamiętam
- Co tam u ciebie
-Dobrze a u ciebie?
 I tak dalej ciągnęła się rozmowa. Jaś zadał mi pytanie poleciał prosto z mostu
- Masz chłopaka
- Nie
-A spotkamy się jutro? -Zapytał po cichu prawie go nie usłyszałam
- Jasne
- Dobra podaj mi swój adres to po ciebie przyjdę  o 14 :00
- oki
Podałam mu adres.
-Muszę kończyć
- No dobra papa
Nacisnęłam czerwony przycisk. Słyszałam smutek w jego głosie. Zanim się obejrzałam była godzina 22:00. Poszłam wziąć szybki prysznic. Po umyciu się ubrałam piżamę i wskoczyłam pod kołdrę. Upłynęło chyba tylko 2 minuty i odleciałam do krainy Morfeusza.


**********************************Następny dzień**********************************
    Oczywiście z samego rana jak to ja spadłam z łóżka bo mnie mój budzik w telefonie obudził. 
Była godzina 9:59. Prawie 10 :00. Odrazu poszłam wziąć szybki prysznic. Potem  w ręczniku wyskoczyłam z łazienki i poszłam do szafy, wyjęłam czystą bieliznę czarne spodenki z wysokim sanem i koszulkę JDabrowsky WEAR. podeszłam do lusterka chwyciłam szczotkę do włosów i zaczęłam je rozczesywać. Pozwoliłam im swobodnie opadać mi na ramiona. Spojrzałam na telefon, żeby zobaczyć która godzina.
- Jejku 13 :30 a ja jeszcze śniadania nie zjadłam!
Wykrzyczałam na cały dom, zanim się obejrzałam byłam już na  dole w kuchni. Zrobiłam sobie na szybko kanapke z nutelą. Zjadłam ją w trymigi. Założyłam wysoki moje miętowe convern, a na ramię założyłam torebkę z flagą angli. Do torebki schowałam trochę kasy i telefon. Nad szafkami wisiał zegarek, zerknęłam na niego była 13:59. Usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Janka z jakimś psem. Przywitałam się z Jasiem
- Hej
- Hej
- Jak się wabi  to cudo?
A za moimi nogami czaił się mój pies. Zauważyłam ją i wzięłam ją na ręce, bo to york wabiła się Lena. Jaś po jakimś czasie mi odpowiedział.
- Ariston a twój pies ?
- Lena. To gdzie idziemy?
- Może do parku
- Oki poczekaj to i ja wezmę swoją Lenę na smycz
- Dobra poczekam
 Janek jak po mnie przyszedł wydawał być się miły. Nie myliłam się.
- Jestem - Palnęłam a Janek zaczął się śmiać pod nosem
- Oki to idziemy
Po 15 minutach dotarliśmy do parku. Spacerowaliśmy po nim. Gdy nam się znudziło usiedliśmy na ławkę, ja postanowiłam spuścić Lenę, Jasiek też spuścił Ariego. Zaczełiśmy rozmawiać i nie zwruciłiśmy uwagi że psy nam zginęły. Dopiero ja się rozejrzałam i nigdzie nie widziałam psów
- Janek gdzie są psy ! - Zaczęłam krzyczeć
- Nie wiem chodźmy ich poszukać
Ruszyliśmy w drogę....

         
Hej Kochani 
No więc to mój drugi już rozdział. W środę ę nie napisałam bo nie miałam czasu, a w czwartek musiałam oddać komputer do naprawy bo się nie chciał włączyć i dopiero dziś mi go oddali. Następny rozdział pojawi się może w Lany Poniedziałek, ale naprawdę nie wiem. Komentujcie i obserwujcie. Pamiętajcie jeden komentarz = motywacja dla mnie. 
                                                                                                                             *Majka*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz