**************************
Szukaliśmy Ariego i Lenę przez równe 2 godziny. Poszukiwania nie powiodły się, Było już ciemno. Postanowiliśmy, że już będziemy wracać do domu ale usłyszałam jak coś szczekało. Odwróciłam się za siebie i co zobaczyłam. Zobaczyłam Ariego i Lenę. Ukucnęłam i poczułam jak Lena mi siedziała na kolanach. Na Janka Ari skoczył i go przewalił. Zaczęłam się chichotać pod nosem.
- Z czego się tak śmiejesz? - Zapytał się mnie Janek.
- Z ciebie!!- Zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
- Tak, ze mnie się śmiejesz poczekaj, poczekaj !- Mówił w śmiechu.
- Nie tylko nie to. Nieeee - No i Janek wstał z ziemi podszedł do mnie i zaczął mnie łaskotać. Skąd on wiedział, że mam łaskotki. Zaczęłam się śmiać jak jakaś upośledzona i krzyczałam w niebo głosy.
- Janek nieeeee... - Nie mogłam się uspokoić.
Po jakiś 5 minutach Jaś przestał mnie łaskotać.
- Dzięki Bogu, że już przestałeś - Powiedziałam dysząc jak pies.
Jaś zaczął się ze mnie śmiać. Puściłam mu to płazem
-Jutro się na nim zemścisz- Podpowiadała mi intuicja.
Chciałam już iść do domu z Leną, kiedy wyrwał mnie głos.
- To może cię odprowadzę do domu ? - Zapytała się Jaś
- Oki - Odpowiedziałam mu po czym zawołałam Lenę. Od razu przyszła do mnie. Po 2 minutach szliśmy w kierunku mojego domu. Droga do domu trwała 20 minut bo spacerowaliśmy. Całą drogę przebyliśmy w ciszy, ciągle myślałam jak się nad nim zemszczę... Nie miałam bladego pojęcia jak mam się zemścić.
- Mam!- Wykrzyknęłam na głos w połowie drogi, a Janek stał jak słup i się na mnie patrzył.
- Co masz? - Zapytał ze zdziwieniem.
- Nie nic- Zrobiłam minę zbitego psa, a Jasiek się ze mnie roześmiał. Śmiał się aż ja nie doszłam do domu. Gdy chciałam wejść do domu Jasiek złapał mnie za nadgarstek.
- Poczekaj chwile - Powiedział z miną jak by się zostawiło 6-cio letnie dziecko w domu które by prosiło, żebym została. Oczywiście nie obeszło się w oknie moich rodziców...
- Słucham cię? - zapytałam chłopaka
- Może jutro pójdziemy nad jakiś staw ? - Patrzyłam na niego i nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Dobra, mogę iść. - odpowiedziałam.
- To jutro przyjdę po ciebie o 13 :00
- oki - Na pożegnanie dałam mu buziaka w policzek. Jasiek chyba nie wiedział za co to było.
Po tym jak się pożegnałam z Jasiem weszłam do domu, nie obeszło się od pytań moich rodziców.
- To twój chłopak? - Zapytali się rodzice z wielkimi oczami
- Niee, mamo to mój przyjaciel! - byłam wściekła, ale się przy tej rozmowie zarumieniłam. Poszłam na górę byłam bardzo zmęczona, wzięłam wpuściłam Lenę do pokoju i wzięłam '' relaksacyjną'' kąpiel. Nie wiem ile tam siedziałam. Wzięłam telefon, żeby sprawdzić godzinę.
- Dopiero 20 : 45 - Westchnęłam
Usłyszałam pukanie do drzwi. Pędem zeszłam za dół by otworzyć. To co zobaczyłam wbiło mnie w ziemię ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz